baby blues

Baby Blues

Urodziłaś dziecko i co dalej?

No przecież z pewnością wiesz. Jesteś w końcu kobietą i takie rzeczy się zwyczajnie wie…

Po pierwszym porodzie myślałam, leżąc w szpitalu otoczona opieką (lepszą czy gorszą ale wykwalifikowaną), że po powrocie do domu w skrzynce na listy czeka na mnie spokojnie instrukcja ze szczegółowymi informacjami, które posiadają te wszystkie piguły biegające wokół w fartuchach i niegustownych butach. (Swoją drogą myślałam też o tym, że może na dzieciach się znają ale na modzie z pewnością nie.)

Cały luz opuścił mnie już w drodze ze szpitala, kiedy usiłowałam zapiąć malucha w foteliku i jakoś instynkt macierzyński nie chciał za nic podpowiedzieć mi jak to zrobić!

Przeczucie mnie nie myliło. W skrzynce nie czekała instrukcja, instynkt jakoś nie mrugał wielkim neonem z napisem „a teraz zrób tak” a najgorsze, że mimo urodzenia dziecka moje spodnie sprzed 9 miesięcy nadal nie pasowały na moje ciało. To wszystko doszło do mnie w pierwszych dwóch godzinach od opuszczenia szpitala. A co będzie dalej…?

Możemy sobie żartować w ten sposób po upływie krótszego lub dłuższego czasu. Jeśli masz szczęście dystans łapiesz już po połogu. Jeśli nie, to albo wydłużasz czas połogu (u mnie trwał 3 lata), albo szukasz sposobów poradzenia sobie z samą sobą i ogarniasz jak zaadoptować się do nowej rzeczywistości.

Bycie rodzicem to nie scenariusz filmowy. Możesz odczuwać dumę z wydania na świat potomka, zachwycać się dzieckiem i fascynować poznawaniem go. Czasem jednak te pozytywne strony mogą zostać przysłonięte przez niespodziewany smutek, chandrę i stany depresyjne.

Każda z nas jest inna, tak samo jak inne są nasze pociechy.

Osobiście nie rozumiem jak ktoś może nie posypać się po akcji „poród”, kiedy myślisz że masz to już za sobą okazuje się nagle, że aktualny stan nie jest przygodą na jedną noc.

Jesteś w nowej pracy do której nawet nie miałaś szansy przebyć okresu próbnego i wstępnego szkolenia. Nic dziwnego, że sytuacja zaczyna Cię przerastać. TO ABSOLUTNIE NATURALNA REAKCJA!

Nie nastawiaj się na to, że od razu będziesz idealną matką ( w sumie to nawet nie nastawiaj się na to w ogóle i zapomnij słowa „idealna, perfekcyjna, nieskazitelna…”). Uslyszałam gdzieś, kiedyś, że każdy wychowuje swoje dziecko tak jak potrafi. Ja mam już dwójkę i wiem, że to prawda. Myślę, że to samo tyczy się opieki nad niemowlakiem. Każdy robi to tak jak potrafi.

Pamiętaj, że stres i zmęczenie robią swoje.

Pamiętaj , że to głównie Twoje oczekiwania wobec siebie wyznaczają wysokość poprzeczki.

Jednak przede wszystkim pamiętaj, że chociaż czujesz się osamotniona, to wokół Ciebie są tysiące, tak TYSIĄCE takich jak Ty kobiet, które są w tym samym miejscu gdzie Ty, albo zaczynają tę podróż, albo zbliżają się do jej końca, zaczynając inną, która na Ciebie też czeka.

Najlepszym co możesz dla siebie zrobić to być z innymi. Pozwól sobie pomóc. Nie zgrywaj bohaterki. Nasze babki wychowywały dzieci nie same, ale licznych społecznościach. Wielodzietne rodziny, babki, prababki i ciotki. W PRL sąsiedzi z całego bloku. Czasy mamy jakie mamy, więc siedzimy same pozwalając by celebrytki (autentyczne czy nie) pokazywały nam jak powinnaś funkcjonować.

Jeśli nie masz wokół siebie trzech sióstr i mamy. Jeśli zamiast licznej rodziny masz paczkę przyjaciółek, ale w tej chwili na innym etapie swojego życia (czytaj: jeszcze raz opowiesz o tym, że karmisz co 1,5 godziny, a sutek wyławiałaś ostatnio łyżeczką z laktator to wasza znajomość definitywnie zostanie zakończona), to może warto poszukać innej grupy wsparcia. Takiej na chwilę, a może i dłużej. Ja z pewnością, patrząc wstecz, przeżyłabym początek macierzyństwa bardziej pozytywnie z dużo mniejszym bagażem samokrytyki gdybym miała szanse dołączyć do innych mam.

Jeśli czujesz, że choć raz dziennie właśnie takie uczucia są Twoją rzeczywistością, wyjdź z domu!

Samo wyjście to już ogromna samopomoc. Powiedzenie „Idź do lasu niech Ci wyprostuje w głowie” działa tak samo prosto jak brzmi.

Jeśli mieszkasz w centrum i do „lasu” masz daleko a nie chcesz spacerować z wózkiem otoczona spalinami możesz z koleżankami zorganizować spotkania w Waszych miejscach zamieszkania. Co tydzień u innej z Was.

Możesz też przyjść na zajęcia fitness dla mam. Na takie zajęcia możesz przyjść z maluszkiem. W ten sposób oprócz wyrwania się z domu, zrobisz coś dla siebie i swojego ciała a maluch będzie przy Tobie. Samo spotkanie z innymi mamami jest super doświadczeniem, każda z nas wie coś innego i ma jakiś sposób na nowe wyzwania. Ruch i śmiech (bo to nieodzowny element zajęć w moim studio) uwalnia endorfiny, a te radzą sobie z każdą zarazą – bo tym właśnie jest baby blues.

Spróbuj i zrób coś dla siebie – zasługujesz na to!

Pamiętaj jednak, że ważne jest aby odróżnić baby blues i chandrę związaną z porodem i nową sytuacją od depresji poporodowej w pełnym wydaniu. Jeśli czujesz, że powyższe sposoby nie zdają egzaminu w Twoim przypadku koniecznie, ale to koniecznie skontaktuj się ze specjalistą. Depresja to nie wymysł i kaprys. To poważna i bardzo popularna choroba, którą na szczęście można zwalczyć, jednak musi odbywać się to przy profesjonalnym wsparciu. Poza tym nacisk społeczny czy rodzinny na to aby być dobrą matką powoduje, że kobieta niejednokrotnie boi się lub wstydzi przyznać do odczuwanych przez nią dolegliwości.